ul. Podmurna 1/3

Od lat bliska mi jest malarska refleksja nad fenomenem ikony. Uważam ten temat za niezwykle żywotny i inspirujący, zwłaszcza w odniesieniu do tego, co w ikonie nieoczywiste, poboczne, peryferyjne. Rezultatem inspiracji estetyką ikony są projekty: obrazy o ikonach czy ikonopejzaże. Obecnie koncentruję się na materiach ikony i ich konsekwentnych dalszych reprezentacjach. Na wystawie w toruńskiej Galerii Domu Muz zamierzam przedstawić w większości materie ikony, ale i kilka ikonopejzaży. Są to dwa różne i odległe zarazem nawiązania do stylistyki ikony, Opatrzyłem je wspólną nazwą ikonopasaży, luźno odwołując się do Benjaminowskiej idei przejść, podglądów, mikrograficznego zapisu, na mocy którego z drobnej obserwacji może odsłaniać się szerszy obraz. Ikonopasaże wskazywać mają bowiem na próby wglądu w estetykę ikony, w jakiś jej fragment i konsekwentne malarskie sprawozdanie z takiej obserwacji.

Materie ikony czyli ikonomaterie są nawiązaniami do struktury ikony. Bowiem fascynującą jest materia ikony, faktura, ciało malowidła, zniszczonego, złoconego, popękanego. Jego fizyczność, swoista cielesność, sama w sobie dekoracyjna, niepotrzebująca aureoli, przepalona kadzidłem, przeparzona woskiem, namaszczona olifą. Pozostaję wierny poglądowi Nowosielskiego o abstrakcyjnym komponencie zawartym w ikonie. Rezygnuję jednak zupełnie z substancji przedstawiającej i próbuję rozciągnąć ten margines abstrakcji, bo podzielam przekonanie, że to właśnie nawiązania niefiguratywne, pokrewne abstrakcji, mogą należeć do tych najbardziej wieloznacznych i najtrafniejszych. Nieprzedstawiające, niezwerbalizowane, ale dotykające ikony jako artefaktu, traktujące o jej fizyczności, cielesnym byciu. Z czasem jednak coraz bardziej podporządkowane tematowi światła, blasku, przenikającego materię, gry tego światła z czystym kolorem. Swoistej fosforescencji, by użyć sformułowania Pawła Florenskiego, osiąganej poprzez malunek na złocie, jak i zestawianie przezroczystych laserunkowych złoceń. Istotą ikonomaterii jest zwiewny malunek, częstokroć bardziej tkany niż impastowany, gobelinowy, z dłubaną, rysowaną ornamentyką, zrazu kolorystycznie kontrastowy, ale jednak kolorystycznie zbalansowany, swoiście krystaliczny, powietrzny, mineralny. Bywają jednakże także wariacje nacechowane strukturalnie i fakturowo, z próbą nawiązania do powierzchni ikonowego malowidła, w myśl gry między złoceniami a impastem, ale impastem nieprzesadnym, zdyscyplinowanym. To obrazy fakturowe, wielowarstwowe, mocno określone farbą i dodatkami, złote, tłuste, przecierane.

Ikonopejzaże z kolei stanowią próbę odniesienia do dalszych planów ikonowych przedstawień: scen miejskich, fasad budowli, krajobrazu. Są próbą wejścia poza główną ogniskową przedstawienia, zaczerpnięcia z tła, drugiego czy trzeciego planu. Frapujące jest zarówno penetrowanie tych pobocznych ukrytych przestrzeni, swoistych mikroświatów, trochę didaskaliów, w oryginale marginalizowanych i traktowanych służebnie wobec wątków głównych, jak i powierzanie im głównej roli w przedstawieniu. Ikonopejzaże ekstrahują z ikony elementy pejzażu i na tych skrawkach próbują znaleźć własne uzasadnienie. Fundamentem ikonopejzaży pozostaje w moim odczuciu świetlistość i immaterialność. Świetlistość związana jest z użyciem złota, choć nie są to złocenia typowo ikonowe, bo pochodzące ze złotych pyłów, a nie płatków, często wykorzystujące szeroką paletę złocistych odcieni, także bliskich srebru. Z kolei immaterialność (luźne nawiązanie do Lyotarda) polega na tym, że przedstawienia zostają osnute wokół przenikających się materii drzew, budynków i powietrza. Materia staje się w nich rozmyta, jej granice zamazane, jest to trochę próba uduchowienia materii, napowietrzenia, wpompowania w nią niejednoznaczności, przezroczystości i świetlistości. Ikonopejzaże mają materię przedstawiać, ale chcą poza materialność wykraczać: to jest materia, która tylko udaje materię, buduje dekoracje, ale nie jest rzeczywistym aktorem, symuluje samą siebie. W przenikaniu się materii, jej celowym rozmywaniu, czy wręcz afirmowaniu niejednoznaczności, zawarta jest zapewne także inspiracja fenomenologiczną koncepcją estetyki, a zwłaszcza jej naczelną tezą o wielości postrzeżeń/interpretacji czy wprost – rzeczywistości – odczytywanych w przedstawieniu.

Paweł Wyborski (ur. 1975 w Starogardzie Gdańskim).

Malarz i socjolog kultury. Autor obrazów o ikonach, na które składają się m.in. ikonopejzaże i ikonomaterie. Autor prawie czterdziestu wystaw indywidualnych w kraju i za granicą (m.in. w Stanach Zjednoczonych, Holandii i Belgii). Brał udział w kilkunastu wystawach zbiorowych (w Polsce, Danii, Belgii, Stanach Zjednoczonych, Włoszech, Hiszpanii i Kazachstanie ).

Dwukrotny laureat stypendium kulturalnego Miasta Gdańska (2016 i 2017) oraz – również dwukrotnie – stypendium kulturalnego Prezydenta Starogardu Gdańskiego (2016 i 2017). W 2016 roku nagrodzony „Kociewskim Gryfem” – nagrodą starosty starogardzkiego dla Twórcy Roku 2015 za cykl „obrazów o ikonach” oraz nominowany do „Wierzyczanki” – nagrody Prezydenta Starogardu Gdańskiego w dziedzinie kultury.

Właściciel Klubokawiarni Szafa w Starogardzie Gdańskim, która pełni również funkcję Galerii Autorskiej.