ul. Podmurna 1/3

Piotr Pasiewicz

Stworzenie indywidualnego języka twórczego przez artystę wydaje się być naturalnym i wręcz oczywistym zjawiskiem, które niezbędne jest do tego, aby funkcjonować i rozwijać się w świecie sztuki w sposób kreatywny. Obserwując jednak współczesne mody i pojawiające się tendencje, odnosi się czasem nieodparte wrażenie, że ów własny styl i umiejętność kreowania twórczego „ja” jest obecnie w poważnym deficycie. Są na szczęście tacy twórcy, którzy nie bacząc na popularność przelotnych zjawisk, od samego początku potrafią zdefiniować siebie i swoją sztukę w sposób, który stanowi niedający się podrobić podpis niosący w sobie indywidualny przekaz, swoistą wizytówkę. Właśnie taki jest Piotr Pasiewicz, twórca, który poprzez swój osobisty i bardzo wyraźny język sztuki kreuje indywidualne i spersonalizowane uniwersum. Taka postawa wymaga sporej odwagi i determinacji, wszak artysta bardzo świadomie postanowił obrać drogę nieznaną, nową, rezygnując tym samym z często obieranych przez młodych artystów „skrótów” – wykorzystywania w sztuce motywów i form bezpiecznych, znanych, nośnych.
Sztukę Pasiewicza bardzo ciężko jest zdefiniować w klasyczny sposób, za pomocą utrwalonych i powszechnie stosowanych haseł. Artysta wykreował bowiem świat kształtów i materii, w którym prym wiodą nieograniczona niczym wyobraźnia oraz wewnętrzna potrzeba tworzenia nieznanych form i bytów. Pomimo, że Pasiewicz posługuje się dość skomplikowanym systemem znaków i symboli, jego prace bardzo rzadko otrzymują tytuły, co otwiera pole do rozmaitej interpretacji. To istotne, że artysta pozwala nam, odbiorcom, zagłębiać jego świat na swój własny sposób, nie narzucając ani nie sugerując przy tym jedynej słusznej odpowiedzi.
Rozmaite kształty oraz twory wyłaniające się z rysunków Pasiewicza, kryją w sobie spory ładunek emocjonalny. Wprawiona, pewna kreska zdaje się płynąć po papierze w sposób spontaniczny i ekspresyjny, wskazując tym samym na pokłady energii oraz uczuć, drzemiące we wnętrzu artysty. Wszystkie te formy, mniej lub bardziej zbliżone do organizmów żywych, wyrażają siłę, ale też drzemiący w nich niepokój. To czarnobiały na ogół świat, który fascynuje i jednocześnie wzbudza poczucie niepewności – nic nie jest tu oczywiste, na próżno też szukać gotowych odpowiedzi czy wskazówek, które pozwoliłyby zrozumieć tę twórczość w jak najszybszy i najprostszy sposób.
Bez względu na to, jakie emocje i uczucia wzbudza w odbiorcy sztuka Pasiewicza, zachwyca szczerze fakt, że Piotr  potrafi być tak bardzo odrębny i zupełnie „wyłączony” z codziennego biegu, że posiadł umiejętność wyrażania siebie i mówienia o sobie w tak niepowtarzalny sposób. Od płynięcia „na fali”, artysta woli zdecydowanie  drogę „pod prąd”, chociaż nie stosuje w tym zakresie żadnych chwytów ani środków, które mogłyby utorować mu drogę do bycia twórcą kontrowersyjnym, głośnym i prowokacyjnym. Wręcz przeciwnie, Pasiewicz to szczerość wynikająca z głębokiego przekonania, że sztuka to jedyne tak trafne medium, które pozwala na kontakt ze światem i co najważniejsze, także z drugim człowiekiem na poziomie niewerbalnym, bez użycia wytartych i często pustych słów.
Toruńska wystawa „Plus” to wyjątkowa okoliczność do zapoznania się z uniwersum artysty, które kryje w sobie wciąż niepoznane obszary i zakamarki, czekające na konfrontacje z zaciekawionym odbiorcą. „Plus” sugeruje wartość dodaną prac, odnosi się do wszystkich emocji i wrażeń zaklętych w prezentowanych czarno-białych grafikach. W przypadku wystawy Pasiewicza, mamy wręcz pewność, że obcowanie z jego sztuką ubogaci i w sposób naturalny skłoni do refleksji – a to, bez względu na wymiar tych rozmyślań, można zawsze zapisać na plus.

Justyna Stasiek-Harabin